EDUKACJA REGIONALNA

REGIONALIZM W SZKOLE

REGION LATOWICKI

HISTORIA LATOWICZA

DZIEJE WIELGOLASU

PARAFIA LATOWICZ

SANKTUARIUM WIELGOLAS

TURYSTYKA W REGIONIE

 PUBLIKACJE O REGIONIE

OGŁOSZENIA I TELEFONY

Powrót

 

Historia Regionu Latowickiego

dziedzictwo kulturowe w regionie

Edukacja Regionalna w latach 1999-2005

Profesor Adam Krywiczanin - zasłużony dla Regionu Latowickiego i Powiatu Mińskiego


Profesor Muzyki Pan Adam Krywiczanin.
Wspomnienie o człowieku, który będąc narzędziem w Ręku Boga,
odmieniał oblicze Tej Ziemi

 

 Adam Krywiczanin - urodzony 11 lipca 1942 roku w Radomiu. W 1956 roku ukończył Szkołę Podstawową im. Tadeusza Kościuszki w Mińsku Mazowieckim. Dn. 23 maja 1961 roku otrzymał świadectwo dojrzałości w Liceum Ogólnokształcącym wtedy jeszcze im. Juliana Marchlewskiego, a dziś - Macierzy Szkolnej. Po maturze rozpoczął naukę w Warszawie w Studium Nauczycielskim. Pracę w swoim zawodzie rozpoczął w 1964 roku w Szkole Podstawowej w Mrozach. Jednocześnie kształcił się dalej w Średniej Szkole Muzycznej, gdzie głównym przedmiotem było dyrygowanie, a pobocznym fortepian (u profesora Pawła Lewieckiego).Tę szkołę ukończył w 1968. W czasie nauki pracował jako instruktor w Miejskim Domu Kultury w Kałuszynie. Prowadził zespół chóralny w PZGSie w Mińsku Mazowieckim. W latach 1969 - 1973 pracował w Zespole Szkół Zawodowych Nr1. Potem do 1976r. - w Szkole Podstawowej im Mikołaja Kopernika. Od 1976 do 2005r pracował w Szkole Muzycznej w Mińsku Mazowieckim. 4 lipca 1985 roku otrzymał dyplom magistra po zdaniu ostatnich egzaminów i obronie pracy na WSP w Bydgoszczy, a w październiku tegoż roku doceniony za zasługi dla kultury powiatu mińskiego, został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. W czerwcu 1987 roku uzyskał dyplom instrumentalisty w specjalności fortepian.

Od 1 września 2001r. Adam Krywiczanin pracował w szkołach gimnazjalnych Gminy Latowicz w Latowiczu i Wielgolesie. Tu bezgranicznie poświęcał się dla młodzieży, prowadził szkolny chór i zespół taneczno-śpiewaczy w Wielgolesie, był współorganizatorem międzynarodowych projektów edukacyjnych Polsko-Litewskiego i Polsko-Ukraińskiego, uczestniczył w rekonstrukcji pradawnych tradycji mazowieckich, we współtworzeniu współczesnych kolęd i pastorałek. Region Latowicki zawdzięcza Panu Adamowi nie tylko oprawę muzyczną wielu uroczystości szkolnych, poczynając od świąt narodowych, poprzez inauguracje i zakończenia roku szklonego, spotkania opłatkowe i wielkanocne, aż do uroczystości nadania imienia szkole w Wielgolesie czy organizacji lokalnych imprez jak Dni Latowicza…Nasz region zawdzięcza Panu Adamowi coś więcej – wychowanie wielu roczników absolwentów naszych szkół w duchu Wiary, Tradycji i Polskości.

Pan Adam tak napisał w kartce z pamiętnika: „Należę do rodziny, która odkąd sięgnę pamięcią zawsze związana była poprzez swych przedstawicieli ze stanem nauczycielskim. Moja nieżyjąca już matka - Jadwiga (z domu Karyory) była z tego pokolenia nauczycieli, którzy swą misję realizowali pracując z młodzieżą na tajnych kompletach. Była z tego pokolenia, które na własne oczy widziało łuny pożarów od wschodu, gdy w 20 roku Bolszewia podchodziła pod Warszawę. Ojciec Władysław, również nauczyciel muzyki, początkowo pracował w Mińsku, potem przeniósł się do Piastowa pod Warszawę. Dziś jeden z synów również jest nauczycielem. Przypadek? Przeznaczenie? Chyba tak musiało być.”

Adam Krywiczanin był człowiekiem niezwykłym i wspaniałym, ponad wszystko kochał prawdę nawet, jeśli była przykra czy niepopularna. Zawsze miał czas dla drugiego człowieka, zawsze miał czas, by zatrzymać się w codziennym życiu ciepło uśmiechnąć i porozmawiać z każdym, kogo napotkał na swej życiowej drodze, by darzyć ludzi czymś tak prostym i bezcennym jednocześnie jak miłość. Pan Adam kochał swoją rodzinę, muzykę, kochał młodzież, z którą pracował poświęcając się bezgranicznie, ale tak naprawdę najbardziej kochał Polskę. Poprzez tą swoją bezgraniczną miłość do Ojczyzny, ukazywał coś głębszego, coś ważniejszego – swoją wielką wiarę i miłość do Boga.

 

Zmarł 22 kwietnia 2005r.

Pan Adam Krywiczanin i Jego Zespół Taneczno-Śpiewaczy w Wielgolesie, 2004r.

Pan Adam Krywiczanin w swoim żywiole, 2004r.

Pan Adam Krywiczanin i Młodzież którą tak ukochał, 2004r.

 

Zygmunt Gajowniczek - osobiste wspomnienie: Pewnego razu Babcia Helena Wojda będąc zaproszona w szkole na jednej z uroczystości zaczęła nucić starą pieśń na zakończenie roku szkolnego "Żegnaj, ach żegnaj nam szkoło" znaną w Regionie Latowickim. Pan Adam przysłuchiwał się przez chwilę, po czym chwycił kartkę, długopis i naprędce w pośpiechu zaczął notować nuty. Tak dokumentował folklor naszej Ojczyzny. Potem pieśń ta została wystawiona na Uroczystym zakończeniu klas trzecich gimnazjum wywołując wiele wzruszeń wśród wszystkich najstarszych zaproszonych mieszkańców.

Nutki Pana Adama, zapisane Jego ręką - ręką mistrza.

 

 

Mowa Pogrzebowa wygłoszona dnia 27 kwietnia

przez p.Edwarda Pikulę Wicedyrektora w Miejskiej Szkole Artystycznej w Mińsku Mazowieckim.

 

Szanowni Państwo! 

Zgromadziła  nas tu smutna okoliczność.

Nikt nie lubi pożegnań, nikt nie lubi ostatnich poże­gnań. Trudno się formułuje słowa w chwili, gdy przy­chodzą do głowy obiegowe zwroty. Nasz pracownik i przyjaciel, Drogi nam Zmarły, Pan Adam Krywiczanin zasługuje, wiemy to wszyscy, na coś więcej niż frazesy o poświęceniu i obowiązku, o tym, że potrafimy docenić ludzi dopiero wtedy, gdy śmierć wydrze ich z naszego życia. O tym, że tylko życie z poczuciem misji ma jakiś sens. Każde z tych sformułowań oddaje fragment naszych uczuć i żadne z nich nie jest w ta­kim stopniu bogate, by choć w części przekazać to, co czujemy. Stoimy teraz ze świadomością, że każde nasze słowo, każdy gest brzmi dysonansem. Pragniemy powiedzieć coś wielkiego, mając jednocześnie świadomość, że Pan Adam nie lubił wielkich, patetycznych słów. Pan Adam był, jesteśmy o tym wszyscy przekonani, niezwykłym człowiekiem codzienności, który potrafił tej codzienności nadać odświętny może nawet uroczysty charakter. Tylko on potrafił ciepło się uśmiechnąć, gdy wydawało się, że już wszystko idzie źle. Że wszystko wychodzi nie tak jak powinno.O takich ludziach, ktoś powiedział kiedyś - bohate­rowie dnia codziennego.Być może kończy się świat bohaterów, nawet tych z dnia codziennego; trudno o bohaterstwo, gdy trze­ba walczyć o pieniądze, gdy szarość i kłopoty nas  przytłaczają.Odejście Pana Adama jest dla nas swoistym wyzwaniem, aby kontynuować jego dzieło, aby choć w części upodobnić się do niego.Tylko w ten sposób spowodujemy, że dłużej będzie żył w naszej pamięci. Spowodujemy, że będzie z nami.

 

Przyjaciele!

W chwilach takich jak ta, chyba każdy z nas odczuwa brak życiowej spra­wiedliwości. Życie Pana Adama uczciwe, pracowite i godne ludzkiego zaufania musiało się skończyć. Było ono bardzo aktywne, a. wiele lat wspólnej pracy dają nam prawo wystawienia podobnego  świadectwa. Pan Adam był wzorem pracownika - zawsze uczynny i obowiąz­kowy pozostawał wzorcem dla innych. Wielu z nas, oprócz szacunku do Pana Adama, odczuwało jed­nak również coś na kształt zdziwienia. Szczególnie dla najmłodszych pracowników dziwne wydawało się tak głębokie zaangażowanie. Nieraz Pan Adam sły­szał słowa „Po co się tak męczyć?", „Kto za to zapła­ci?". On jednak pozostawał wierny swoim ideałom, zawsze potrafił skupić się na swych obowiązkach, na ciężkiej pracy. W szacunku do wyznawanych przez siebie wartości wychowywał również swoje dzieci oraz swoich podopiecznych i uczniów: nie tylko Miejskiej Szkoły Artystycznej. Jak Pan Adam wyglądał w naszych oczach? - Czę­sto, przyznajmy sami, uznawaliśmy go za nieżyciowe­go romantyka, człowieka, który zamiast myśleć o dniu dzisiejszym, starał się tworzyć lepsze jutro. Ale to była tylko jedna, choć może naj­bardziej dostrzegana strona życia Pana Adama. Przez ponad czterdzieści lat jego pracy zawodowej mało kto spośród nas tu zgro­madzonych zauważał, że droga, którą wybrał Pan Adam, jest słuszna.

Pan Adam do końca swych dni, ale od blisko 30  lat pracował na stanowisku nauczyciela gry na fortepianie, a także kierownika kierunku ogólnoartystycznego w naszej szkole. Podkreślmy fakt , że pracował w szkole od początku jej istnienia. Ale jego czas wypełniały także inne zajęcia, niezwykle pożyteczne dla  rozwoju kultury miasta Mińsk Mazowiecki i powiatu mińskiego. Na przestrzeni ponad 40 letniej pracy artystycznej był chórmistrzem wielu zespołów śpiewaczych i chóralnych działających w domach kultury, szkołach, czy choćby w tutejszym kościele parafialnym. Jego dorobek w tym zakresie jest więcej niż imponujący.

            Także jakość jego pracy zasługuje na szczególną uwagę. Solidność, wiedza, doświadczenie, oraz niewątpliwy talent sprawiały, że zespoły prowadzone jego ręką, były wysoko oceniane na konkursach, przeglądach, festiwalach. Zauważane to było przez  władze oświatowe, samorządowe i szkolne. Pan Adam Krywiczanin jest laureatem nagrody II stopnia Ministra Oświaty i Wychowania, indywidualnej nagrody II stopnia Dyrektora Centrum Edukacji Artystycznej (Kuratora Szkolnictwa Artystycznego) za szczególny wkład w rozwój edukacji artystycznej w Polsce oraz nauczycielskiej nagrody burmistrza miasta Mińsk Mazowiecki, nie licząc rozlicznych nagród Dyrektora Szkoły, oraz być może innych, o których nie wiemy. Otrzymał też złoty krzyż zasługi.  Zarówno w pracy, jak i w życiu, obca mu była podstępna rywalizacja. Dzięki temu udało mu się zacho­wać coś najcenniejszego, jak szacunek do sie­bie, ale też szacunek dla drugiego człowieka. Mądrze wychował swoje dzieci, a  uczniom zaszczepił miłość do muzyki; kilku z nich jest dzisiaj wspaniałymi artystami. Miał grono zaufanych przyjaciół i miał to, co jest potrzebne w pracy zawodowej, a mianowicie wewnętrzny spokój.Dziś, gdy świat jest coraz brutalniejszy, zaczyna brakować nam takich ludzi jak Pan Adam. Ludzi, którzy potrafili narzucić życiu kształt na miarę swych oczekiwań.Panie Adamie!. To Pan pokazał nam, że do szczę­ścia nie jest potrzebny nowy samochód i dom w do­brej dzielnicy. Pokazał Pan, że można zachować własną godność bez względu na okoliczności. Przekonał Pan, że wiedza, wykształcenie, obcowanie ze sztuką są potrzebne po to, by godnie żyć. Dowiódł Pan, że sukces ma niejedno imię i niejedno oblicze, że każdy sprawiedliwie dostaje to, na co pracował, zwłaszcza uznanie i szacunek. Dziękujemy Panu, za tę przepiękną lekcję, jako dyrekcja szkoły w imieniu grona pedagogicznego, uczniów oraz ich rodziców, a także w imieniu własnym.

 

Adamie, Drogi nasz Kolego.

Dla najbliższych współpracowników, byłeś wspaniałym kompanem,  powiernikiem i doradcą. Wszystkim nam, zagonionym często codziennymi obowiązkami, a już zwłaszcza młodzie­ży, tym nieszczęsnym nieraz niewolnikom komputerów, niestrudzenie ukazywałeś świat humanistycznych wartości, jakie niesie ze sobą sztuka muzyczna . Jakże będzie nam brakować twych ocen i sądów odwołujących się do najprostszych zasad - że prawda jest prawdą, a kłam­stwo - kłamstwem. Że tam gdzie jest prawda, tam też jest piękno oraz że prawdziwa sztuka wymaga  czystości uczuć, czynów i przekonań. Przypominałeś o tym wielokrot­nie swą postawą. Grając potrafiłeś rozsypywać wokół siebie muzykę i słowa jak perły. Układały się z nich przepiękne wzory. Nimi to właśnie zdobiłeś nasze codzienne życie, naszą pracę. Choć Twoje ciało spocznie w cmentarnej ziemi, to nie odchodzisz wszystek, bo w każdym z nas tli się pamięć o To­bie. Dla najmłodszych już stałeś się legendą. Dla starszych stajesz się źródłem wspomnień. Zagrałeś swój ostatni koncert. Uderzyłeś w najczulsze struny naszych uczuć i serc. Pozostawiłeś nam refleksję nad kruchością naszego ziemskiego życia. Ale też refleksję o nieśmiertelności naszych czynów i ducha.

Odpoczywaj w pokoju.

 

Autor: Edward Pikula

wicedyrektor w Miejskiej Szkole Artystycznej w Mińsku Mazowieckim.

 

Pogrzeb, 27 kwietnia 2005r. godz. 13:00 w Kościele NNMP w Mińsku Maz.

 

 

Wspomnienia nauczycieli, uczniów i rodziców uczniów o Panu Adamie

 

Zygmunt Gajowniczek: Pewnego dnia jechałem z Panem Adamem do Mińska Maz. Ten uczynny człowiek bardzo często podwoził wszystkich, którzy o to poprosili, nie licząc nigdy swojego czasu. Rozmawialiśmy wówczas o młodzieży, o Polsce i o przyszłości. Snuliśmy plany co chcielibyśmy zrobić dla naszych dzieci, jakie projekty by tu jeszcze zrealizować. Wtedy też wiele pomysłów przyszło nam do głowy, co skwapliwie zanotowałem, ale z tej rozmowy najbardziej zapamiętałem jedno zdanie, brzmiące jak przesłanie moralne, duchowy testament Pana Adama "Młodzież, młodzież i jeszcze raz młodzież - jest najważniejsza o trzeba pracować, pracować i jeszcze raz pracować z młodzieżą!"

 

Anna Okoła: Pan Adam był ciepłym i miłym człowiekiem. Zawsze radosny i uśmiechnięty. Potrafił świetnie porozumieć się z młodzieżą, a swoją muzyką uświetniał wiele uroczystości. Czasem, gdy nam wydawało się, że już wszystko stracone, że nic się nie uda, On mówił, iż będzie dobrze. Pan Adam na zawsze pozostanie w naszej pamięci jako wielki człowiek muzyki, i pogody ducha. Będzie brakować dźwięków wygrywanych przez Niego i wielu zabawnych anegdot.

 

Grzegorz Święch: Pan Adam Krywiczanin był wielkim człowiekiem, wesołym, pełnym radości, nawet gdy się zdenerwował na kogoś, potrafił wytłumaczyć, opanować nerwy, był to człowiek o wielkim sercu. Lekcje z Panem Adamem były zawsze rozśpiewane, wesołe i pełne humoru. Najzabawniejsze słowa skierowane do chłopaków z naszej klasy to: "Mam z cielakami do roboty", nikt się za to nie gniewał, nie obrażał, każdy był zadowolony i pełen podziwu dla takiego wielkiego człowieka. Wszyscy po prostu byli pod wrażeniem, gdy zaczął grać, a grał bardzo pięknie, wspaniale. To był wielki człowiek i niepowtarzalny człowiek, nikt Go nie zastąpi.

 

Agnieszka Sabak: Pan Adam był dla mnie osobą godną naśladowani. Muzyka, która była dla Niego życiem, jest ważna też i dla mnie. Uczęszczając przez dwa lata do chórku szkolnego, który prowadził, nauczyłam się bardzo dużo, mając tak wspaniałego nauczyciela. Jeśli ktoś śpiewał lepiej, albo gorzej to i tak był traktowany przez Pana Adama tak samo. Nikt się dlatego nie zniechęcał, każdy starał się jak tylko mógł. Można było porozmawiać z nim na różne tematy, czasami na lekcjach potrafił przegadać z nami pół godziny śmiejąc się i grając piękne utwory. Mówiąc o muzyce, zawsze będzie w moich wspomnieniach.

 

Dariusz Stachura: Adam Krywiczanin - nie znam bardziej honorowego, uczciwego człowieka niż on. Kochał muzykę i pracę z dziećmi, a szczególnie z tymi, którzy mieli problemy z muzyką. Nikogo nie odtrącił. Zawsze mówił, to co myślał, nigdy nie ukrywał swoich myśli, za co Go najbardziej ceniłem. Potrafił pomóc, wynagrodzić i ukarać jeśli była taka potrzeba. Swe życie poświęcił dla wielkich wartości, ideałów i wzorów.

 

Anna Sankowska: Pan Adam był osobą wyjątkową. Nigdy takiego człowieka jak On nie spotkałam i zapewne już nie spotkam. Zawsze wesoły, z uśmiechem na twarzy przychodził do szkoły by prowadzić lekcje. Był wyrozumiały, umiał żartować, ale również bardzo dobrze nauczał. Spotkania Chóru zawsze były wesołe. Pan Adam uczył nas śpiewać, ale również tego, jak jak powinniśmy się zachowywać, jak postępować w swoim życiu. Uczył nas szacunku do innych ludzi i do samych siebie. Dzięki Jego cierpliwości i talentowi wszystkie pieśni były pięknie wykonywane. Sądzę, że Pan Adam był tak dobrym człowiekiem, że teraz na pewno jest wśród aniołów, których uczy śpiewu i dobrego obyczaju u boku Boga.

 

Michał Urbański: Pan Adam był człowiekiem wesołym a zarazem jakże mądrym i inteligentnym. Potrafił zainteresować wszystkich muzyką, potrafił rozbudzić uśpione umysły, potrafił pocieszyć i rozbawić. Jego lekcje były bardzo wesołe. Żadna lekcja nie była stratą czasu. On potrafił nauczać samym tylko spojrzeniem, gestem swoją obecnością. Zawsze na muzyce uczyliśmy się czegoś nowego. Pan Adam po prostu nie potrafił złościć się na nas. Zawsze będę pamiętał Jego uśmiech, nawet wtedy obecny na twarzy, gdy coś nie wychodziło. Nigdy nie zapomnę tego co dla nas zrobił.

 

Beata Zawadka: Dla mnie Pan Adam był wielkim i wspaniałym człowiekiem. Jego postępowanie budziło wśród młodzieży zachwyt, uznanie, szacunek i zadowolenie. Był zawsze uśmiechnięty i pogodny przez co zyskiwał szacunek wielu osób. robił bardzo dużo dla naszej szkoły, założył Chórek Szkolny, który uczestniczył w wielu ważnych uroczystościach na terenie naszej gminy i powiatu. Ten niezwykły człowiek na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

 

 

Latowicz © 1999-2005